Daj dziecku poszyć…

O ile oczywiście chce 😉 moja córka, lat 5, chciała koniecznie też szyć, kiedy ja coś robiłam.  Kupiłam jej więc zestaw do szycia dla dzieci. Kartki z dziurkowanymi obrazkami, muliny i bezpieczne igły. Pobawila się chwilę, poplątała i poszło w kąt.

Chęci jednak pozostały. Dałam jej do przejrzenia książki – zabawki z galgankow, szycie, burdy… I postanowiła uszyć bałwanka. Wycięła kształt z białego filcu. I… No cóż… Dałam jej prawdziwą igłę z nitką. Skoro rok temu dałam do robienia szopki młotek i gwoździe, to czego ja się obawiam…  oczywiście pokłuła się, ale zapał, skupienie i to niezmordowane dążenie do celu powaliły mnie na kolana.
Dałam tylko dwie wskazówki – zostawiać na koniec kawałek nitki na supelek i zostawiać wolną przestrzeń jeśli coś ma być wypchane. Pokazałam jak szyć dwa kawałki ze sobą i jak celować w guzik. I poszłam oporządzać młodszego.
Przychodzilam tylko na okrzyk – mamoooo nitka się skończyła – nawlekałam i się nie wtrącałam. Pomagałam tylko zapytana – jak przymocować oczy na przykład…
Myślę, że dzięki temu są plany dalszej twórczości 😉
A mnie duma rozpiera. Nie ma co się bać igły 😉

No Comments

Leave a Comment