Trzy najlepsze książki dla rodziców

Kilka osób mnie pytało, jakie książki o wychowaniu dzieci czytałam i polecam. Temat rzeka/kałuża, bo przeczytałam wiele, ale polecam mało. W zasadzie trzy.

Rodzicielstwo to ogromny rynek, także książek i czasopism, rynek na którym wiele osób zarabia. Czy nie jest więc tak, że to wszystko po to, aby na nas, rodzicach, zrobić wielki biznes? Jasne, że tak, ale jest też wielu mądrych ludzi, którzy chcą się dzielić swoją wiedzą i doświadczeniem z innymi.

Myślę, że warto być otwartym i szukać inspiracji, ale jednocześnie być krytycznym. Sprawdzajcie kim są autorzy książek, jakie wydawnictwa je wypuszczają, czytajcie opinie, ale pamiętajcie o swoim własnym zdrowym rozsądku (ufaj sobie!)

Co się zaś tyczy rekomendacji, to, że u mnie coś działa, nie oznacza, ze u Ciebie też tak będzie. Kręcimy się w temacie ludzi, a każdy z nas, mały czy duży jest inny, i nie da się wszystkiego skalibrować, wytyczyć jedynej słusznej metody, czy 5 złotych zasad. To, że coś napisane jest w książce, wcale nie oznacza, że jest prawdą absolutną.
Opowieści innych, felietony, książki mogą być szalenie inspirujące, ale bądźmy czujni i krytyczni.

Książki o rodzicielstwie.

Krótka lista, szczerze polecanych przeze mnie książek, które zrobiły na mnie wrażenie i zainspirowały do działania:

  1. „Mundra”, Sylwii Szwed – Po przeczytaniu tej książki pomyślałam, że powinna być rozdawana razem z kartą ciąży albo na pierwszej wizycie u ginekologa. Wspaniale napisane i zebrane opowieści położnych. Marzy mi się więcej takich książek.
  2. „Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat”, Frances L. Ilg, Louise Bates Ames, Sidney M. Baker – ta książka mnie często ratuje, mając trójkę dzieci w tym przedziale wiekowym, mogę sobie swobodnie kartkować 😉 Jasno, prosto i na temat o zachowaniach dzieci na różnych etapach życia – czasem warto zdać sobie sprawę, że zamiast walczyć z wiatrakami, łatwiej będzie użyć podstępu i wrócić do tematu za pół roku…
  3. „Jak mówić żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły”, Adele Faber, Elaine Mazalish – skoro już wiemy skąd się bierze jakieś zachowania dziecka, to ta książka jest zbiorem wskazówek, jak rozmawiać, żeby to miało sens. Jeśli wychodzić z założenia, że „tl;dr” – to w niej są też podsumowania w punktach i scenki komiksy, ale bez obaw, nie jest infantylna.

Jeszcze więcej książek o rodzicielstwie.

Jeśli znacie już powyższe książki, to dodatkowo polecam miłośnikom literatury rodzicielskiej, cierpiącym na nadmiar czasu i brak lepszych lektur (to wszystko to sarkazm oczywiście, bo poniższe książki są wartościowe ;):

  1. „Jak kochać dziecko”, Janusza Korczaka – coś dla tych, którzy gubią się w obecnych trendach: ekorodzicielstwo, rodzicielstwo bliskości, kary, nagrody, zasady, granice, stresy i bezstresy… To taki sto lat temu napisany trochę innym językiem esej o szacunku i miłości. Bez poradnikowej dyktatury, pozwalający odkryć to, co gdzieś tam w głębi czujemy, ale być może nie umiemy nazwać i określić.
  2. „Rodzicielstwo przez zabawę”, Lawrence Cohen – jakie to proste – dzieci chcą się bawić, więc jeśli jest zabawa, to jest szansa na współpracę kropka. Uwierzcie mi, to działa, tylko trzeba to sobie wbić do głowy, żeby pamiętać. Przy trzecim dziecku zdarza mi się już tak często o tym nie zapominać 😉  Książka jednak nie czyta się lekko, może to kwestia tłumaczenia.
  3. „Matka Polka Feministka”, Joanny Mielewczyk – to coś dla miłośników prawdziwych historii, czasem wzruszających, niezwykłych, a czasem takich jak nasze. Wciągająca lektura, pozwalająca oderwać się od podwórka naszego własnego rodzicielstwa i spojrzeć na siebie z innej perspektywy – przez pryzmat doświadczeń innych rodziców.
  4. „Rodzeństwo bez rywalizacji”, Adele Faber, Elaine Mazalish – książka napisana w podobnym duchu, jak wspomniana w mojej wielkiej trójce, tych samych autorek. Tym razem koncentrują się na praktycznych rozwiązaniach problemów, jakie wynikają z posiadania większej niż 1 liczby dzieci.
  5. „Historia miłości macierzyńskiej”, Elisabeth Badinter – przewrotnie ją tu umieszczam, to wielka książka, przekrój przez epoki, trudna do dostania. Autorstwa kobiety, która twierdzi, że miłość macierzyńska nie jest wrodzona, a karmienie piersią i rodzicielstwo bliskości to krok wstecz dla kobiet w walce o równouprawnienie.

Gdzie jest reszta książek o rodzicielstwie?

Czasem, w jakimś ferworze, może się zdarzyć, że ktoś nakupi całą stertę poradników, które staną się jego wyrzutami sumienia. Zmarnowanymi pieniędzmi, książkami, które będą leżeć przy łóżku, a po które nigdy nie sięgnie.

Wiem, że ktoś zapyta, a gdzie Jesper Juul. Obecnie czytam jego najnowszą książkę – „Agresja – nowe tabu?” Książki Juula dotykają wielu podstawowych problemów z jakimi my, współcześni rodzice, się stykamy. I tytuły książek jasno oddają o czym książka jest. Jak mówić NIE. Jak nie przenosić problemów w relacjach z własnymi rodzicami, na  nasze dzieci itd.
Choć przeczytałam jego książki, to mam z nimi ten sam problem, co z książkami Coehlo. Zdecydowanie wolę streszczenia i wypunktowania albo cytaty – cytaty z Juula  a nie z Coehlo 😉

Dla tych, którzy twardo odmawiają czytania książek, spoiler:  konkluzją zdecydowanej większości będzie – kochaj i szanuj (siebie i dziecko). Dwa słowa, tylko czasem wydaje się nam to takie trudne, wręcz niewykonalne. Wtedy dobrze jest to przeczytać „u kogoś” i spojrzeć na sytuację z innej perspektywy.

1 Comment

  • Lena Październik 3, 2017 at 9:41 pm

    Cześć. Bardzo przydatny wpis. Przydały by się jednak linki do księgarni i ceny😉 dzięki

    Reply

Leave a Comment